Już coraz rzadziej patrze się w fotografie
Może jeszcze kiedyś tam będę
Ale już nie z tym samem napędem
Patrze w twe oczy a one puste jak moje
A tak długo marzyliśmy aby być tylko we dwoje
Teraz jakby tylko przeszłość nas łączy
Bo dziś nie stanie się nic co nas wzmocni
Jak gdy pierwszy raz spaliśmy objęci
Serce wolniej bije, krew w żyłach tętni
Złączeni w jedno ciało niczym duch święty
Nie trwało to długo, bo tylko kilka miesięcy
Ale co się dziwić, nasz młody wiek uczucia podpędził
Nie ma w tym niczyjej winy, świat dalej pędzi
A nasza znajomość i tak ma swój kres
Już nie marze o wieczności z tobą
To byłoby szaleństwem nastawiać serce na takie rany cięte
Częsciej ranisz niż mówisz dobranoc
Twoje serce zimne, twarde, myślę o nim kanion
Pasujesz do społeczeństwa jak sól do oka
Ale to mnie w tobie urzekło
wiesz wciąż cie kocham